Tekken 7

Turniej żelaznej pięści ponownie zawitał na konsole PS4, Xbox One oraz po raz pierwszy na komputery z systemem Windows.

W moim prywatnym rankingu to trzecia odsłona Tekken’a jest najbardziej udaną i premiera siódmej części tego nie zmieniła. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest zła bijatyka, ba ma swoje świetne strony, ale nie jest to najlepszy Tekken. Czuć tu lekki powiew świeżości, który bardzo był potrzebny tej serii. Mamy mnogość postaci do wyboru- aż trzydziestu dwóch wojowników, wśród których znajdziemy zarówno dobrze nam znanych, jak i nowych fighterów. Dodano lepsze animacje walki, poprawiono grafikę (chociaż nie jest szczytem osiągnięć graficznych, to wygląda dobrze), dodano również nowość w postaci Rage mode– trybu zemsty w postaci kombo, który uruchamiamy, gdy nasze zdrowie spadnie do niebezpiecznie niskiej wartości. Często może to przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Kombosa na szczęście można zablokować lub ominąć.

Tryb kampanii fabularnej jest ciekawie zrealizowany. Opowieść kręci się wokół wyniszczającego konfliktu między rodziną Mishima a G Corporation, którą zarządza nie kto inny jak sam Kazuya Mishima syn Heihachiego. Akcję śledzimy z oczu wielu postaci, a przerywniki filmowe ogląda się z wielkim zaciekawieniem.

System walki i ciekawe, zróżnicowane postacie zawsze były najsilniejszą stroną serii turnieju żelaznej pięści. Tak jest i teraz. Animacje postaci, dobra grafika, ciekawe areny oraz świetnie rozbudowany system ciosów i kombo sprawia, że ciężko oderwać się od Tekken 7. Zawodzi za to liczba trybów gry. Jest ich zwyczajnie za mało i nie są zbyt zróżnicowane. Tryby online to turniej, mecz rankingowy oraz zwykłe starcia. Pośród trybów single player znalazł się, arcade, który jest mało atrakcyjny- to tylko pięć potyczek, których ukończenie nagradza nas jedynie odrobiną golda. Tylko tyle. Kolejna wariacja dla samotnego gracza to treasure battle, czyli seria niekończących się starć po wygraniu, których otrzymujemy losowe skrzynki zawierające elementy do personalizacji naszych wojowników. Elementy ubioru są zresztą tak głupie, że szkoda gadać. Nie rozumiem poczucia humoru Japończyków, czapka w kształcie żaby na głowie przeciwnika jakoś mnie nie bawi. Tak wiem, jestem już stary i narzekam.

Vs mode to doskonale znane starcie dla dwóch osób na jednym ekranie. Podpinamy dwa pady i walczymy z kolegą, koleżanką, wybierając ulubioną postać oraz arenę. Practice zaś to nic innego jak trening ciosów naszego fightera.

W głównym menu znajdziemy jeszcze system personalizacji wojowników. Jest to bogaty zbiór różnych elementów ubioru- od bluz, spodni, butów, okularów na czapkach i makijażu kończąc. Nowe elementy odblokowujemy z treasure battle oraz w trybie turniejowym online.

Galeria jest bardzo fajnym dodatkiem w Tekken 7. Zbiór filmików, zdjęć oraz ścieżki dźwiękowej ze wszystkich poprzednich części gry to miłe dla oka bonusy, dla fana serii coś pięknego. Ostatnia rzecz, jaką znajdziemy to mini gra w zbijanie kręgli, lecz jest to dodatek płatny. Moim zdaniem nic niewart tryb, na który szkoda wydawać kasę. Słabo Namco Bandai, oj słabo.

 

Myślę, że gdyby dodać tryby z trzeciej części do Tekken 7, byłaby to niezaprzeczalnie najlepsza, najbogatsza i najbardziej dopracowana odsłona spod szyldu żelaznej pięści. Wielka szkoda, bo to, co mamy to doskonała baza na najlepszą bijatykę, na razie jednak wieje pustką i nie wiadomo czy twórcy zechcą wzbogacić w jakiś sposób swoje dzieło. Od czasu premiery minęło już sporo czasu, a jak na razie dwie postacie z dlc oraz tryb gry w kręgle i nowe stroje, nie wróżą mnogości dodatków dla Tekken‚a 7, obym się mylił…

Pora na podsumowanie:

Plusy:

  • Grafika
  • Udźwiękowienie
  • Nowe ciosy, animacje oraz system walki
  • Kampania fabularna
  • Bogata galeria to świetna rzecz

Minusy:

  • Tryby gry to bieda
  • Niektóre elementy personalizacji fighterów to jakaś kpina
  • Gra w kręgle jako płatne dlc? Serio?

Ocena 7/10  Nowe elementy cieszą, brak innych zawodzi. To dobra bijatyka ale ubogi Tekken.

*Gra do recenzji testowana na PS4 Pro.  Screeny są mojego autorstwa. 

Dodaj komentarz