Assassin’s Creed: Origins

Nigdy nie byłem wielkim fanem serii Assassin‚s Creed. Ogrywałem pierwszą część, która owszem była czymś nowym, oferowała szereg fajnych rzeczy, ale ani fabularnie i na dłuższą metę również gameplayowo nie potrafiła mnie przykuć na dłużej. Odbiłem się więc od Assassina, lecz co jakiś czas przyglądałem się rozwojowi serii. Bardzo podobał mi się Black Flag, lecz on był świetną grą o piratach, a słabym Assassin‚s Creedem. Kolejne odsłony jakoś mnie nie zainteresowały, do czasu aż usłyszałem, iż kolejna część rozgrywać się będzie w starożytnym Egipcie. Uwielbiam historię państwa Faraonów, bardzo więc ucieszyło mnie umiejscowienie akcji właśnie tam. Bacznie przyglądałem się kolejnym zapowiedziom gry, aż w końcu nastał dzień premiery i miałem okazję sam obadać, z czym to się je. Jak oceniam grę? Zapraszam do czytania.

Fabuła

W Origins wcielamy się w Bayeka. Jest on medżajem z Siwy, czyli osobą odpowiedzialną za ochronę samego Faraona. Już na początku rozgrywki dowiadujemy się, iż nasz główny bohater mści się za śmierć swego syna. Od pewnego czasu śledzi osoby odpowiedzialne za stratę ukochanego dziecka i kolejno je eliminuje. Zemsta zaś nie będzie jedynym motorem napędowym fabuły. Przyjdzie nam pomagać również ciemiężonym rodakom. Sama fabuła, jak i zadania główne stoją na bardzo wysokim poziomie. W końcu naszego protagonistę idzie polubić. Jest to naprawdę świetnie napisana postać. Również pozostałe postaci zostały ciekawie zarysowane w grze. Nowy Assassin‚s Creed oferuje nam mnóstwo zadań i aktywności pobocznych, także i poza wątkiem głównym jest w grze co robić.

Zadania poboczne na szczęście również zrealizowano bardzo fajnie. Raz przyjdzie ratować nam pewnego nietrzeźwego człowieka, który po pijaku został zmuszony przez pewną kobietę do wzięcia z nią ślubu. Innym razem będziemy bawić się w chowanego z dzieciakami naszego dobrego znajomego. Zadań jest multum i większość z nich jest naprawdę ciekawie napisanych, chce się je wykonywać nie tylko do nabicia expa, lecz dla samej frajdy.

Z dodatkowych aktywności warto wspomnieć o walkach na arenach oraz wyścigach rydwanów. Zwiedzając ogromną mapę świata, przyjdzie nam również odwiedzać liczne ruiny i grobowce. Podczas rozgrywki świat przemierzać będziemy konno, przy pomocy wielbłądów lub np., używając rydwanów. Powracają również łodzie i sporadycznie bitwy morskie. Znaczników na mapie pokazujących zadania jest tyle, że by wymaksować grę na 100% będziecie musieli spędzić z nią dziesiątki godzin, a piszę tu o samych zadaniach pobocznych i dodatkowych aktywnościach. W Origins nikt nie będzie się nudzić, to pewne.

Grafika

Graficznie gra prezentuje się naprawdę ślicznie. Widać, iż twórcy bardzo dużą wagę przyłożyli do szczegółowego przedstawienia świata, który jest ogromny. Potężne miasta, małe miasteczka, piramidy, ruiny, katakumby, świątynie, oazy, piękne palmy oraz pustynie- to wszystko prezentuje się wyśmienicie. Czuje się grze klimat prawdziwego starożytnego Egiptu.

 Na wczutę podczas rozgrywki mają wpływ nawet postacie poboczne, jakie spotykamy- żyją one swoim trybem- pracują, odpoczywają, śpieszą się gdzieś. Na napotykanych bazarach sprzedawcy zachwalają swoje towary. Niewolnicy ciężko pracują pod czujnym okiem wojskowych. Nasze zachowanie również jest bacznie obserwowane. Bieganie z wyciągniętą bronią lub wchodzenie do miejsc strzeżonych z pewnością nie będzie tolerowane przez żołnierzy. Gra cały czas buduje klimat, a wspomniane elementy dodają tej produkcji dodatkowy dech życia.

Nowe elementy

Główna struktura rozgrywki nie uległa zmianie. W świecie gry porozrzucane są wieże służące do synchronizacji. Po ich odblokowaniu wykonujemy doskonale znany skok wiary. Nowością, jaką oddano w nasze ręce jest orlica Senu, która w grze zastępuje nam wzrok orła znany z poprzednich odsłon serii. Orlica jest bardzo przydatna. Dowolnie nią sterujemy, oznaczając kolejnych wrogów lub inne ważne punkty np. surowce przydatne przy ulepszaniu broni i pancerza. Senu może nam również pomóc, atakując przeciwników.

Kolejną nowością w grze jest system walki, który uległ całkowitemu przebudowaniu i teraz wygląda podobnie do tego znanego nam z serii o Wiedźminie. Mamy więc bloki, kontrataki, ataki silne oraz słabe. Atakujemy przeróżnymi rodzajami broni, a każdą z nich używa się inaczej. Do naszej dyspozycji oddano również przeróżne bronie dystansowe i co fajne można korzystać np. z takiego łuku również podczas jazdy na wielbłądzie lub innym wierzchowcu. Nowy system walki sprawdza się dużo lepiej niż to, co wcześniej serwował nam Ubisoft w poprzednich częściach przygód o skrytobójcach.

Drzewko rozwoju postaci oraz system ulepszeń zdobytej broni i elementów pancerza są bardzo rozbudowane i świetnie wpasowują się w całą rozgrywkę.  Liczba zdolności do odblokowania jest na tyle bogata, że zadowoli chyba każdego gracza.

Co rozczarowuje?

Jedyne zastrzeżenia, jakie mam do najnowszej produkcji Ubisoftu to optymalizacja oraz zmora dzisiejszych produkcji w postaci mikropłatności. Gra lubi gubić klatki i aby cieszyć się ze stabilnej rozgrywki, trzeba się troszkę nakombinować podczas ustawień graficznych. Nawet sprzęt, który spokojnie powinien uciągnąć tę grę, czasami zalicza graficzne dropy fpsów. Szkoda, że nie dopracowano tego bardziej.

Podsumowanie

Assassin‚s Creed Origins jest moim zdaniem najlepszą odsłoną serii o skrytobójcach. Powiewem świeżości, który był potrzebny produkcji już od dłuższego czasu. Gra zaskakuje spójnością fabuły, świetnie zarysowanymi postaciami, licznymi elementami pancerza do zdobycia, nowym systemem walki oraz ilością broni. Z czystym sumieniem mogę grę polecić i to również tym, którzy podobnie jak ja, do tej pory nie byli fanami Assassin’s Creed.

Plusy:

  • Graficznie prezentuje się świetnie
  • Klimat starożytnego Egiptu
  • Fabuła i świetnie napisane postacie
  • Rozbudowane drzewko rozwoju postaci
  • Ciekawe zadania poboczne
  • Mnóstwo aktywności dodatkowych
  • Główny bohater, którego da się lubić
  • Udźwiękowienie

Minusy:

  • Optymalizacja kuleje
  • Mikropłatności…

Ocena: 8,5/10

* Gra testowana na PC.

Dodaj komentarz