Horizon Zero Dawn

Świat już nie należy do nas. Od dawna niepodzielnie rządzą nim ogromne maszyny. Ludzkość zaś, porzuciła wszelką technologię, uważając ją za przekleństwo. Wielkie fabryki i blokowiska zastąpiono prostymi chatami z drewna. Ruiny drapaczy chmur i dawno porzucone wraki pojazdów są jedynie bladym wspomnieniem przeszłości, o której wielu wolałoby całkowicie zapomnieć.

Horizon Zero Dawn opowiada nam historię Aloy, młodej łowczyni z plemienia Nora. Poznajemy ją jako małą dziewczynkę, wyrzutka- czyli osobę, z którą plemię nie utrzymuje kontaktów i całkowicie wyklucza ze społeczeństwa. Nasza bohaterka nie zna swej prawdziwej rodzicielki, a wychowujący ją wojownik o imieniu Rost, nie jest skory do dzielenia się z nią informacjami. Aloy za wszelką cenę pragnie poznać prawdę o swym pochodzeniu. Aby poznać przeszłość, przyjdzie nam wyruszyć w daleką, niebezpieczną i pełną przygód podróż…

Far Cry’owo

Przyznam szczerze, że po pierwszym odpaleniu Horizon‘a miałem wrażenie, że to taki Far Cry Primal tyle, że z akcją dziejącą się w przyszłości. Cóż nie pomyliłem się zbytnio. Produkcja czerpie z pomysłów znanych nam między innymi w serii gier studia Ubisoft, lecz przy tym dodaje coś hojnie od siebie. Świat Horizona jest ogromny oraz bardzo zróżnicowany. Zwiedzimy zaśnieżone tereny górskie, napotkamy bardziej zalesione oraz całkiem pustynne miejsca. Odwiedzimy pradawne ruiny, większe miasta oraz małe wioski zamieszkiwane przez różne plemiona ludzi. Gra jest piaskownicą z elementami rpg, mamy więc dużo zbieractwa zarówno roślin, które wykorzystujemy do tworzenia wspomagających, jak i leczniczych mikstur. Elementy pokonanych przez nas maszyn wykorzystamy przy wytwarzaniu amunicji do broni. U handlarzy zaopatrzymy się w pancerze, nowe narzędzia do siania spustoszenia oraz wiele innych rzeczy przydatnych naszej rudowłosej łowczyni. Fajnym urozmaiceniem jest urządzenie zwane w grze fokusem. Dzięki niemu załączamy tryb dostrzegania między innymi elementów maszyn podatnych na zniszczenie. Znane z serii Far Cry wieże tutaj zastąpiono wysokimi maszynami skanującymi całe otoczenie (zwanymi jakże oryginalnie żyrafami).

Rpg z całym bogactwem inwentarza 

Jak na rpg przystało, do wykonania oddano nam zadania główne oraz mniejsze misje poboczne.  Podczas wypełniania kolejnych zadań rośnie nasz poziom doświadczenia. Zdobywane punkty rozdysponujemy, ulepszając siłę ataków, umiejętności skradania się, czy też zbieractwa. Drzewko umiejętności jest spore także, każdy znajdzie coś dla siebie.

Podczas wędrówki natrafimy na tereny łowieckie, gdzie będziemy mogli pod szlifować umiejętności walki. Po świecie gry rozsiane są obozy bandytów, które możemy odbić. Wszystko to łącznie z terenami zajmowanymi przez dane rodzaje maszyn mamy oznaczone na mapie, która z biegiem czasu, aż roi się od przeróżnych znaczników. Fabuła, chociaż na początku drętwa, w późniejszych etapach miło zaskakuje. Z biegiem czasu zaczynamy lepiej rozumieć otaczający świat, a rozgrywka wciąga nas coraz bardziej. W poznawaniu fabuły przydatne okazują się licznie porozrzucane po świecie gry hologramy oraz wiadomości pozostawione przez tzw. przedwiecznych.

Prawdziwa zabawa rozpoczyna się, gdy nauczymy się przejmować kontrole nad maszynami. Niektóre z nich będziemy mogli dosiadać jako wierzchowce inne zaś, będą walczyły u naszego boku.

Grafika i walka- czyli to co najlepsze w Horizon

Wielkim plusem Horizon’a jest grafika. Piękne usłane gwiazdami nocne niebo, promienie słońca przebijające się przez gęsty las, kolorystyka oraz szczegółowość otaczającego świata zachwyca. Graficznie to małe dzieło sztuki. Walka to kolejny element, który zasługuje na uznanie. Jest taktyczna i dobrze przemyślana. Każda maszyna ma swój słaby punkt, który możemy uszkodzić, wyłączając np. atak laserowy przeciwnika lub jego bariery ochronne. Na ziemi rozstawiamy przeróżne pułapki, a dzięki łukowi możemy szyć we wroga strzałami zadającymi obrażenia od ognia, mrozu, porażenia lub przebijające. Włócznia zaś okazuje się niezastąpiona podczas starć na krótkim dystansie.

Pobiadolić również trzeba

Żeby nie było, że tylko zachwalam. Nie wszystko w grze zostało dopięte na ostatni guzik. Udźwiękowienie nie jest najwyższych lotów. Szczególnie boli widoczny brak synchronizacji ruchu ust z wymawianymi słowami. Często słyszymy dźwięk, gdy nasza postać dawno już przestała mówić. Słabo to wygląda. Dialogi niestety również nie porywają. Często miałem ochotę je pominąć w cholerę i grać dalej. Szkoda, bo to bardzo ważne elementy w grach rpg. Można było to lepiej zrealizować. Grając na PS4 Pro nie doświadczyłem spadków animacji wyrzucania z gry. Optymalizacja stoi na wysokim poziomie. Zdażały się jakieś babole w postaci błędów animacji iitp. lecz miało to miejsce sporadycznie. Czasem również cieniowanie otoczenia oraz oświetlenie gdzieś dostało drgawek.

Jaki werdykt?

Horizon Zero Dawn to świetna, wciągająca i długa gra. Posiada kilka niedociągnięć, a  pod względem dialogów i udźwiękowienia kuleje, mimo to z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu fanowi gier rpg i klimatów postapo.

Plusy:

  • Grafika jest przepiękna
  • Taktyczny system walki jest dobrze przemyślany
  • Długa i bogata w content rozgrywka
  • Maszyny do ubicia są świetne
  • Klimat

Minusy:

  • Zadania poboczne dupy nie urywają
  • Dialogi, udźwiękowienie i synchronizacja są słabe
  • Mniejsze babolki…

Ocena 8/10

*Gra testowana na PS4 Pro. Grafiki wykorzystane w recenzji są mojego autorstwa.

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.